TAKTYKA LUFTWAFFE W WALCE Z NOCNYMI NALOTAMI RAF

W II WOJNIE ŚWIATOWEJ

 

 

 

Część I: Taktyka nocnych nalotów bombowych RAF

 

 

1. Koncepcja użycia lotnictwa bombowego  RAF w działaniach nocnych

 

   Idea bombardowania dużych miast niemieckich zrodziła się w kierownictwie wojskowym Wielkiej Brytanii jeszcze we wrześniu 1941 r. Plan ten przewidywał całkowite zniszczenie 43 miast zamieszkałych przez 15 mln ludności(1). Meldując o tym zamierzeniu premierowi, szef sztabu sił powietrznych Wielkiej Brytanii, marszałek lotnictwa Charles Portal oświadczył: „jeżeli lotnictwo bombowe otrzyma 4 000 bombowców, to złamie ono Niemcy w ciągu sześciu miesięcy”(2). Jednakże przemysł lotniczy Imperium Brytyjskiego nie mógł zapewnić lotnictwu strategicznemu takiej liczby samolotów. Marszałek lotnictwa Arthur Harris, który od lutego 1942r. objął dowodzenie lotnictwem bombowym (Bomber Command), z uporem domagał się od rządu brytyjskiego dostarczenia wymienionej powyżej liczby bombowców ciężkich, oraz tysiąca szybkich samolotów De Havilland Mosquito. Jednak tylko jedna trzecia tych żądań została zaspokojona.

   W okresie najintensywniejszych działań bojowych lotnictwa strategicznego, Bomber Command dysponowało 1350 czterosilnikowymi bombowcami i kilkoma związkami taktycznymi bombowców szybkich (samoloty Mosquito w wersji bombowej B).

   Konieczność zapewnienia bezpieczeństwa Wyspom Brytyjskim, oraz zobowiązania sojusznicze w zakresie wspólnej walki z hitlerowskimi Niemcami, skłoniły Brytyjczyków do zrewidowania zasad użycia lotnictwa strategicznego i stopniowego przejścia od sporadycznych nalotów na przypadkowe obiekty – do wykonywania planowych uderzeń bombowych na poszczególne okręgi przemysłowe Trzeciej Rzeszy.

   Konkretne zadania dla lotnictwa bombowego zostały sformułowane w dyrektywie Sztabu Sił Powietrznych Wielkiej Brytanii z 14 lutego 1942 r. W myśl tej dyrektywy, lotnictwo strategiczne miało wykonywać systematyczne uderzenia na rafinerie ropy naftowej, zakłady przemysłu lotniczego, fabryki łożysk kulkowych i stocznie, w których budowano okręty podwodne. Pomyślna realizacja tych zadań wymagała odpowiednich sił lotnictwa, które wiosną 1942 r. znajdowało się w fazie modernizacji technicznej i reorganizacji(3).

   Ponieważ w ciągu lata i jesieni 1942r. nie udało się zwiększyć liczby samolotów, do bombardowania miast niemieckich używano samolotów z innych dowództw RAF (np. Coastal Command(4) czy Army Co-Operation Command(5)).

   Do realizacji zadań nakreślonych w tzw. dyrektywie lutowej, brytyjskie lotnictwo bombowe przystąpiło w marcu 1942 r. W pierwszej kolejności miało ono zaatakować wyznaczone miasta w Zagłębiu Ruhry. Równocześnie bombardowaniami objęto inne ważne ośrodki gospodarcze Niemiec.

   Dyrektywy co do ogólnej polityki bombardowania strategicznego w poszczególnych okresach wojny ustalano na konferencjach, w których brali udział prezydent USA, premier Wielkiej Brytanii, oraz szefowie połączonych sztabów. Na konferencji w Casablance, odbytej miedzy 14 a 23 stycznia 1943 r. zostały określone zasady bombardowań strategicznych obszaru Niemiec. Cel użycia anglo – amerykańskich strategicznych sił powietrznych został sformułowany w sposób następujący: „Zniszczenie i zmuszenie niemieckiego przemysłu wojennego do zmiany dyslokacji; dezorganizacja systemu ekonomicznego oraz osłabienie morale narodu niemieckiego do takiego stopnia, aby utracił on zdolność stawiania zbrojnego oporu”(6). Ustalono wówczas następującą hierarchię ważności obiektów ataku:

 

a) niemiecka flota podwodna

b) niemiecki przemysł lotniczy

c) materiały pędne

d) inne obiekty przemysłu wojennego (7)

 

   Lista tych zadań stanowiła tylko główne wytyczne. W trakcie działań była korygowana, co przyczyniało się do wzrostu skuteczności bombardowań strategicznych. Brytyjczycy byli zwolennikami bombardowań powierzchniowych, wykonywanych w nocy, przy użyciu dużej liczby bomb o małych wagomiarach. Koncepcja ta wpływała ujemnie na morale ludności nieprzyjaciela (nękanie w okresie nocy oraz redukowanie wydajności pracy nocnych zmian robotników w zakładach przemysłowych).

   W ciągu 1942 r. celem bombardowań brytyjskiego lotnictwa strategicznego były duże miasta położone w Niemczech i krajach okupowanych: Hamburg, Brema, Kilonia, Rouen, Kolonia, Essen, Düsseldorf, Warnemünde, Wilhemshaven, Oslo i niektóre ośrodki przemysłowe, porty oraz bazy morskie i lotnicze.

   Na początku lutego 1943 r. Bomber Command rozpoczęło ofensywę powietrzną na obiekty przemysłowe Zagłębia Ruhry. Bombardowano również zapory wodne(8), zakłady niemieckiego przemysłu łożysk tocznych (Schweinfurt), a także obiekty komunikacyjne. Ich dezorganizacja miała bowiem kluczowe znaczenie. Na skutek bombardowań linie komunikacyjne w zachodnich Niemczech zostały sparaliżowane właściwie już w 1944 r.. Skuteczne były również uderzenia na fabryki paliwa syntetycznego – do lipca 1944 r. zostały uszkodzone wszystkie większe zakłady takie paliwo produkujące.

   Od drugiej połowy 1944 r. dość intensywnie bombardowano miasta na terenie Trzeciej Rzeszy. Wiele z nich legło w gruzach (Kolonia). W 1945 r. bombardowano przede wszystkim Hamburg, Berlin, Monachium, Frankfurt, Bremę, Lipsk, Drezno, a także regularnie Zagłębie Ruhry. W końcowym okresie wojny RAF skupiał się głównie na bombardowaniu węzłów kolejowych (Essen, Dortmund). Osiągnięto również znaczne sukcesy w niszczeniu niemieckich zapasów benzyny.                         

   Skuteczność ofensywy lotniczej coraz bardziej pogłębiała też kryzys niemieckiego transportu i innych dziedzin gospodarki związanych z prowadzeniem wojny. Niemcy napotykali coraz większe trudności w przerzucaniu odwodów i zaopatrzenia pomiędzy frontami, równocześnie brak paliwa stwarzał ich oddziałom dodatkowe trudności. Skutki bombardowań odczuwała również Luftwaffe, która ze względu na brak paliwa musiała radykalnie ograniczyć szkolenie nowych pilotów. Od stycznia do kwietnia 1945 r. większą część nalotów kierowano na Berlin.

 

 

2. Konstrukcja nalotów bombowych

 

   Kluczem do przeprowadzenia skutecznego nalotu, była jego odpowiednia konstrukcja, gwarantująca bezbłędne i dokładne wykonanie zadania. Strumień ciężkich bombowców nie mógł zbyt energicznie manewrować, w szczególności na końcowym odcinku przed osiągnięciem celu, na drodze bojowej. Dlatego rzeczą niezmiernie ważną było precyzyjne oznakowanie widocznymi z daleka światłami sygnalizacyjnymi obiektu uderzenia(9). Realizację tego zadania powierzano załogom tzw. „pathfinderów” (wytyczających ścieżkę).

   Podczas wypraw bombowych kwestia oświetlenia celu i prowadzenia formacji nabierała dużego znaczenia. Utworzono w tym celu specjalne formacje oświetleniowe, które zapewniały grupom uderzeniowym dogodne warunki atakowania w nocy. Sformowano dywizjony, a następnie Grupę Bombową przeznaczoną do tego typu zadań. Była nią 8 Grupa Dowództwa Lotnictwa Bombowego „Pathfinder Force”(10).

   Pathfindery używały systemów radarowych do odnajdywania i identyfikacji celu. Jednym z nich był system H2S – radiolokacyjny system nawigacji i identyfikacji celu. Pracujący na fali decymetrowej (10 cm) został użyty po raz pierwszy w nocy z 30 na 31 stycznia 1942 r. podczas nalotu na Hamburg. Wkrótce sporządzono specjalne mapy celów, na których przedstawiano ich kształt zgodnie z obrazem radarowym. Urządzenie było ciągle udoskonalane – w listopadzie 1943 r. wprowadzono poprawioną wersję – H2S Mk III.(11) System ten sprawdzał się jednak głównie w przypadku celów o dużej powierzchni.

 

Rys.1. Zasada działania urządzenia radarowego H2S

 

 

   Dokładniejszym systemem naprowadzania samolotów bombowych było urządzenie radiotechniczne o nazwie Gee. Składało się z trzech radiolatarni naziemnych, jednej głównej (master) i dwóch podległych (slaves), oddalonych od siebie o ok.160 km. Stacje nadawały impulsowo na częstotliwości 30 MHz (później podwyższonej do 80 MHz). Sygnał stacji głównej (A), wyzwalał nadawanie stacji podległych. Stacja B odpowiadała pojedynczym impulsem, natomiast trzecia (D) – impulsem podwójnym. Nawigator obserwował impulsy stacji na ekranie oscyloskopu. Odbiornik Gee był instalowany na pokładzie samolotu. Zasięg urządzenia wynosił 400 km, dokładność na 1,6 do 3 km w odległości rzędu 300 Nm(12). Gee zwiększył ponadto bezpieczeństwo samolotów podczas powrotów z akcji i podczas podchodzenia do lądowania. Do ostatecznego naprowadzania na cel używano precyzyjnego systemu Oboe.

   Założeniem Oboe (Observer Bombing Over Enemy) była możliwość bombardowania obiektów przemysłowych w Zagłębiu Ruhry przy ograniczonej widoczności z dokładnością rzędu dziesiątek metrów. System był kombinacją dwóch radiolatarni odległościowych, połączonych ze sobą kablem(13). Pierwsza z nich, zwana Cat, mieściła się w Trimmingham (Norfolk). Emitowała ona sygnał umożliwiający samolotowi prowadzącemu lot po łuku, w stałej od niej odległości. Parametry sygnału dobierano tak, żeby łuk przechodził dokładnie przez cel. Druga stacja, Mouse w Walter w hrabstwie Kent, działała na zasadzie odzewowej – jej impulsy były odbierane przez urządzenie pokładowe, a następnie retransmitowane z powrotem. Na podstawie czasu między nadaniem sygnału a odebraniem odzewu, operator systemu określał dokładną odległość do samolotu. Położenie celu na łuku, wyznaczanym przez Cat, było jednoznacznie określone przez odległość od Mouse. Gdy odległość do samolotu odpowiadała położeniu celu, operator wysyłał sygnał zrzutu bomb(14).

 

Rys.2 Schemat systemu naprowadzania Oboe

 

 

   Po namierzeniu celu pathfindery wyodrębniały go, zrzucając specjalne markery świetlne. Pierwsza technika oznaczania była znana jako „Parramatta”. Oznaczniki celu (TI – target indicators) uwalniały samoloty używające systemu H2S lub Oboe. Później obiekt był w precyzyjnie identyfikowany przez następną grupę maszyn, tzw. „backers up”, zrzucającą zielone flary. Na takie oznaczenia kierował się dopiero główny strumień nalotu. Sposób ten był używany wyłącznie wobec dużych obiektów.

   

Rys.3 Oznaczanie celu metodą „Parramatta”

 

 

   Drugą metodę, znaną jako „Newhaven”, stosowano do precyzyjnego oznaczania małych celów. Najpierw samolot oświetlał flarami rejon bombardowania, następnie po identyfikacji obiektu, druga maszyna zrzucała TI, używając celownika bombowego Mk XIV.

 

Rys.4 Oznaczanie celu metodą „Newhaven”

 

 

   W przypadku gdy cel pokrywały chmury lub zasłona dymna, stosowano metodę o nazwie „Wanganui”. Pathfindery rozpoznawały teren za pomocą H2S lub Oboe, następnie zrzucały wskaźniki celów podwieszone pod spadochronami, które naprowadzały główne siły na cel ataku.

 

Rys.5 Oznaczanie celu metodą „Wanganui”

 

 

  Kiedy Pathfindery używały tylko systemu Oboe, przed nazwą metody dodawano słowo „Musical” (np. Musical Parramatta). Oznaczniki celu mogły być czerwone, żółte lub zielone – były wyszczególniane przed każdą misja do identyfikacji głównych i drugorzędnych celów.

Po pathfinderach nadlatywały samoloty wspierające („supporters”), które bombami burzącymi zmniejszały zagrożenie ze strony osłaniających obiekt baterii dział przeciwlotniczych. Skrajne bombowce atakującej grupy w określonych odstępach czasu zrzucały świetlne markery koloru żółtego, tworząc swego rodzaju korytarz dolotu do celu(15).

   Wyznaczone wcześniej samoloty zrzucały również wstęgi metalizowanego papieru, zakłócając w ten sposób pracę kierowanych radarem reflektorów i dział przeciwlotniczych. System ten nosił nazwę Window (okno)(16).

   Czasami stosowano również taktykę bombardowania „na czas i odległość”. Jej podstawą była pewna liczba łatwo widocznych punktów na ziemi podczas dolotu do celu i na linii prostej do niego. Metoda ta wymagała bardzo ścisłej współpracy pomiędzy bombardierem (obserwującym pionowo ziemię za pomocą celownika), nawigatorem i pilotem. Bombardier naprowadzał pilota na pierwszy punkt orientacyjny, przekazując dokładny moment przelotu samolotu nad nim. Następnie podawał dalsze informacje w ten sposób, aby pilot mógł skierować się idealnie na następny punkt. W ten sposób odczyt na busoli wskazywał właściwy kurs (uwzględniający poprawkę na wiatr), pod którym samolot skierowany był prosto na cel. Podczas przelotu nad drugim punktem orientacyjnym znów odnotowywano dokładne wskazania. Okres przelotu pomiędzy dwoma punktami był wykorzystywany przez nawigatora do obliczenia właściwego czasu dla kursu bojowego od trzeciego punktu kontrolnego do celu. Wskaźniki świetlne nie były potrzebne, obiekt mógł być bombardowany przez chmury, mgły lub zasłony dymne tak długo, jak długo były widoczne punkty pomocnicze(17).

   Poszczególne bombowce podchodziły do celu na ściśle wyznaczonej wysokości, zrzucały ładunek i odchodziły na trasę powrotną, stopniowo zmniejszając wysokość do określonej w zadaniu. Początkowo z uwagi na warunki nocne, brak widzialności obiektu uderzenia i dużą liczbę samolotów biorących udział w nalotach, niszczono cele rozmiarowo duże, liniowe lub powierzchniowe. Sytuacja zmieniła się dopiero po wprowadzeniu na wyposażenie jednostek brytyjskich urządzeń radarowych, umożliwiających precyzyjniejsze bombardowania(18).

 

 

3. Taktyka realizacji nalotów

 

   Nocne naloty Royal Air Force były dokładnie planowane. Końcowym efektem planowania bombardowania, był harmonogram ustalający dokładny czas osiągnięcia celu przez samoloty naprowadzające, oświetlające i główne siły bombowców. W terminie ustalonym przez harmonogram samoloty startowały jednocześnie z wielu lotnisk, leciały wyznaczonymi trasami – korzystając z kontrolnych punktów orientacyjnych i na podstawie obliczonego czasu lotu, włączały się stopniowo do grupy bombowców. Następnie każda załoga wykonywała swoje zadanie samodzielnie.

   O satysfakcjonujących wynikach bombardowań nocnych decydowała precyzja dotarcia do wyznaczonych do zniszczenia obiektów i racjonalna realizacja taktyki nalotu. Poszczególne bombowce ułożone w swego rodzaju strumień musiały być uodpornione na ataki nocnych myśliwców i ogień niemieckiej artylerii przeciwlotniczej. Z uwagi na wciąż rosnącą liczbę samolotów biorących udział w nalotach problemem o zasadniczym znaczeniu było bezbłędne, bez większych manewrów kierunkiem, wyjście na planowany do zniszczenia obiekt(19).

   Aby nalot bombowy przyniósł spodziewany skutek, musiał być odpowiednio zaplanowany i przeprowadzony. Na efektywność całej wyprawy składało się bowiem mnóstwo czynników, które decydowały o jej finalnym wyniku.

   Podstawową rzeczą było dokładnie rozpoznanie celu, a także wyznaczenie poszczególnych obiektów bombardowania (głównych i zapasowych). Ustalano również jakie typy samolotów będą brały udział w operacji. Datę ataku planowano głównie na podstawie prognoz meteorologicznych, ponieważ w działaniach nocnych istotną sprawą była widoczność – w czasie lotu musiał panować odpowiednio długi okres ciemności pomiędzy zmierzchem a świtem.

   Punkty celowania wyznaczane były ze sporządzonego planu obiektu. W klasycznym nalocie RAF brało udział najczęściej pięć Grup Bombowych (Bomber Group), oraz grupa pathfinderów. Poszczególne grupy bombowe były uzbrojone w ładunki różnego typu. W związku z tym ich kolejność docierania nad cel była ustalana optymalnie tak, aby spowodować możliwie jak największe straty. Rozkład środków bojowych mógł wyglądać w sposób następujący:(20)

 

- 75 procent ogólnej liczby sprawnych samolotów typu Lancaster było załadowanych w 100 procentach bombami HE (bomba burząca) według następującego klucza:

 

a) 25 procent ogólnego ładunku bomb HE stanowiły bomby 1825 kg – HC (bomba burząca o dużej sile wybuchu)(21),

b) 75 procent ogólnego ładunku bomb stanowiły bomby 456 kg – MC (bomba burząca o średniej sile wybuchu) lub GP (bomba ogólnego stosowania) i 228 kg – MC,

c) pozostałe 25 procent samolotów typu Lancaster załadowanych było   najbardziej ekonomicznymi bombami zapalającymi(22).

 

- 75 procent ogólnej liczby samolotów Stirling i Halifax było załadowanych maksymalną liczbą bomb HE – przede wszystkim bomb HC, oraz bombami 456 kg i 228 kg MC i GP. Pozostałe 25 procent samolotów było załadowanych bombami zapalającymi(23).

 

   Oczywiście odpowiednio ustawiano zapalniki poszczególnych bomb – wyposażone w mechanizm czasowy mogły siać zniszczenie po zakończeniu nalotu, a także utrudniać akcję ratunkową.

   Trasa lotu wyznaczana była z reguły nad rejonami o najmniejszym zagęszczeniu środków obrony przeciwlotniczej i nocnych myśliwców Luftwaffe, jednak z uwagi na zużycie paliwa i okres trwania ciemności nocnych, nie zawsze udawało się uniknąć przelotu nad silniej bronionymi obszarami.

   W początkowym okresie ofensywy bombowej, samoloty Bomber Command w drodze do celu leciały dowolnie rozrzucone na potencjalnie dużej przestrzeni. Taka taktyka powodowała duże straty wśród załóg, ponieważ samotny bombowiec osiągając strefę działania artylerii, reflektorów przeciwlotniczych i nocnych myśliwców Luftwaffe stawał się dosyć łatwym celem.

   Wkrótce dowództwo zorientowało się w niedogodnościach tego systemu i wprowadzono nowy sposób dolotu do obiektu uderzenia. Polegał on na tym, że samoloty podczas lotu tworzyły swego rodzaju strumień(24). Każdy bombowiec miał ściśle określony czas startu, pozwalający mu osiągnąć punkt zbiórki (predetermined point) w wyznaczonym wcześniej miejscu i na odpowiedniej wysokości. Po raz pierwszy taki system został użyty w czasie nalotu na Lubekę  29 marca 1942 r.(25).

   Po przekroczeniu nieprzyjacielskiego brzegu, strumień samolotów rozciągał się na przestrzeni ponad stu kilometrów i posiadał głębokość około 1200 metrów. Jego wielkość powodowała, że niemiecka obrona przeciwlotnicza była zaskakiwana liczbą szybko przelatujących samolotów – jej działanie było wtedy chaotyczne i mniej efektywne. Poza tym strzelcy pokładowi otrzymywali kategoryczny zakaz otwierania ognia, dopóki nie zostaną zaatakowani przez myśliwiec wroga – chodziło tutaj o pozostanie niezauważonym możliwie jak najdłużej. W przypadku ataku, najlepszą obroną był tzw. „corkscrew manoeuver”(26) – utrudniało to skuteczne celowanie do bombowca(27).

   Kiedy Niemcy wprowadzali do użytku coraz lepsze urządzenia radarowe, pozwalające odpowiednio wcześnie wykryć falę samolotów RAF i dotrzeć na jej wysokość przelotową, w konstrukcji nalotu bombowego pojawił się jeszcze jeden element. Były to samoloty wysyłane specjalnie po to, aby odciągnąć uwagę od głównej formacji bombowej. Do tego celu używano przede wszystkim szybkich samolotów typu Mosquito lub Beaufighter, które dzięki swoim osiągom (pułap i prędkość) były dobrze chronione przed działaniem niemieckich środków obrony przeciwlotniczej, a także myśliwców nocnych.

   Działania takie w żargonie lotniczym nosiły nazwę „spoof-raids” i po raz pierwszy zostały zastosowane w większej skali wraz z rozpoczęciem ofensywy lotniczej na Berlin, w sierpniu 1943 r.

   Samoloty wyznaczone do tego zadania kierowały się w stronę celu przed, lub równocześnie z głównym strumieniem bombowców. Po wykryciu ich pozycji utrzymywały stały kierunek lotu, aż do czasu, gdy w powietrze zostały poderwane myśliwce. Następnie zawracały na macierzyste lotniska, absorbując działania Luftwaffe.

 

Samolot De Havilland DH 98 Mosquito

 

 

   Od 1942 r. w niektórych „spoof-raids” wykorzystywano także bombowe wersje samolotu  Mosquito, kierując dla odwrócenia uwagi nad pozorowane cele. Uzbrajano je zwykle w 500-kilogramowe bomby, wskaźnik celu oraz pakunki z taśmą przeciwradiolokacyjną. Każdy z załadowanych środków walki był  bowiem zapowiedzią ciężkiego nalotu(28).

 

 

Przypisy:

  1. Cz.Krzemiński, Bomby nad Europą, [w:] Druga Wojna Światowa, Warszawa 1989, s.20.

  2. Tamże.

  3. W tym okresie brytyjskie lotnictwo bombowe liczyło zaledwie około 400 sprawnych samolotów, w tym 69 ciężkich bombowców. Samoloty te były w dużej liczbie konstrukcjami przestarzałymi (np. Armstrong Whitworth Whitley).

  4. Dowództwo Lotnictwa Obrony Wybrzeża.

  5. Dowództwo Lotnictwa Współpracy z Armią.

  6. Cz.Krzemiński, Wojna powietrzna w Europie 1939-1945, Warszawa 1983, s.303.

  7. Tamże.

  8. Nalot w nocy z 16 na 17 maja 1943 r. na zapory na rzekach Möhne, Eder i Spore, które spełniały ważną rolę w systemie zaopatrywania w wodę Zagłębia Ruhry i znacznej części Westfalii.

  9. J.Gotowała, Zarys historii lotnictwa, wyd. AON, Warszawa 2004, s.175.

  10. Jej organizatorem był Air Marshall Donald C. Bennet. Po raz pierwszy pathfindery zostały użyte w nocy 19 sierpnia 1942 r. podczas nalotu na stocznię w Flensburgu, przeprowadzonego siłami 300 bombowców.

  11. Niemcy zakłócali urządzenia H2S za pomocą potężnej stacji Roederich. Bywały także namierzane przez niemieckie myśliwce, ponieważ emitowały sygnał.

  12. System Gee zakłócano nadajnikiem o modulowanym natężeniu zakłócania. W rezultacie jego zasięg zmniejszał się do 160 km. Użyty po raz pierwszy podczas nalotu na Essen z 8 na 9 marca 1942 r.

  13. Radiolatarnie, pracujące na częstotliwości 220 MHz, były zsynchronizowane przy pomocy linii przewodowej.

  14. Dokładność wyznaczania położenia była rzędu 60m, co przewyższało dokładność przedwojennych pomiarów geodezyjnych. Zasięg sygnałów dochodził do 480 km. Para naziemnych stacji nadawczych mogła prowadzić w ciągu godziny zaledwie sześć samolotów. Wkrótce zbudowano  więc drugą parę stacji, a w 1943 r. trzecią.

  15. J.Gotowała, dz.cyt, s.175.

  16. Do opracowania tej metody Brytyjczyków zmusiło pojawienie się w skali masowej na niemieckich myśliwcach celownika radiolokacyjnego Lichtenstein oraz bardzo silnej naziemnej obrony przeciwlotniczej, kierowanej za pomocą radiolokatorów Würzburg. Metalizowane paski były pakowane w paczki, które po opuszczeniu samolotu rozsypywały się i opadając ku ziemi zamazywały ekran wskaźnika radiolokacyjnego. Po raz pierwszy użyte podczas nalotu na Hamburg w nocy z 24 na 25 lipca 1943 r. (operacja „Gomorrah”) Zrzucono ich wtedy ponad 40 ton.

  17. M.Middlebrook, Nalot na Peenemünde, Warszawa 1987, s.62.

  18. J.Gotowała, dz.cyt., s.175.

  19. J.Gotowała, dz.cyt., s.175.

  20. Na przykładzie nalotu na Peenemünde – niemiecki ośrodek doświadczalny broni rakietowych, w nocy z 17 na 18 sierpnia 1943 r.

  21. Bomba 1824-kilogramowa wytwarzała bardzo silny podmuch. Niemcy nazywali ją Luftminen (mina powietrzna), natomiast w nomenklaturze RAF występowała jako  Block-buster lub Cookie (ciastko).

  22. Były to najczęściej 13,5-kilogramowe bomby zawierające fosfor. Oprócz tego samoloty zabierały również 18-kilogramowe bomby odłamkowe, zrzucane przez załogi pathfinderów na stanowiska artylerii plot. lub reflektorów, a także 1,8-kilogramowe bomby przyczepne, nazywane przez Niemców Stabbrandbomben.

  23. M.Middlebrook, dz.cyt., s.241.

  24. Zwykle atak składał się z sześciu fal (strumieni), a samoloty jednej Grupy Bombowej wchodziły w skład dwóch lub trzech fal.

  25. Z ogólnej liczby 234 samolotów utracono 12 maszyn, co stanowiło 5 procent.

  26. Nie był to klasyczny korkociąg lotniczy. Podczas ataku myśliwca, pilot bombowca pochylał samolot pod kątem 45 stopni, nurkując przy tym na pełnym gazie około 300 metrów. Następnie zaczynał wznoszenie ,w połowie utraconej wysokości z przechyłem w przeciwną stronę. Taki manewr znacznie redukował prędkość samolotu, powodując najczęściej wyminięcie go przez atakującą maszynę Luftwaffe.

  27. Niemieccy piloci nocni opisywali często w raportach bojowych swoje trudności ze skutecznym ostrzałem bombowca podczas takich uników – w ten sposób potrafili bez rezultatu ścigać wrogi samolot nawet przez 45 minut.

  28. M.Middlebrook, dz.cyt., s.110.

 

Jacek Sajon

 

 

 

"Podwójny Rycerz" - Eino Illmari Juutilainen i jego Brewster B.239

 

Lotnicy czechosłowaccy w Kampanii Wrześniowej 1939

 

Taktyka Luftwaffe w walce z nocnymi nalotami RAF w II wojnie światowej

Część II: System obrony powietrznej III Rzeszy

Część III: Taktyka nocnego niemieckiego lotnictwa myśliwskiego w rozbijaniu nalotów bombowych RAF

Część IV: Osiągnięcia i straty

 

Część I: Mers-el-Kebir

 

Studium sylwetki samolotu PZL P.50 Jastrząb w interpretacji Artura Sudnika