|
TAKTYKA
LUFTWAFFE W WALCE Z NOCNYMI NALOTAMI RAF
W
II WOJNIE ŚWIATOWEJ
Część I: Taktyka nocnych nalotów bombowych RAF
1.
Koncepcja użycia lotnictwa bombowego RAF
w działaniach nocnych
Idea bombardowania dużych miast niemieckich zrodziła się w
kierownictwie wojskowym Wielkiej Brytanii jeszcze we wrześniu
1941 r. Plan ten przewidywał całkowite zniszczenie 43 miast
zamieszkałych przez 15 mln ludności.
Meldując
o tym zamierzeniu premierowi, szef sztabu sił powietrznych
Wielkiej Brytanii, marszałek lotnictwa Charles Portal oświadczył:
„jeżeli lotnictwo bombowe otrzyma 4 000 bombowców, to złamie
ono Niemcy w ciągu sześciu miesięcy”.
Jednakże przemysł lotniczy Imperium Brytyjskiego nie mógł
zapewnić lotnictwu strategicznemu takiej liczby samolotów.
Marszałek lotnictwa Arthur Harris, który od lutego 1942r. objął
dowodzenie lotnictwem bombowym (Bomber Command), z uporem domagał
się od rządu brytyjskiego dostarczenia wymienionej powyżej
liczby bombowców ciężkich, oraz tysiąca szybkich samolotów De
Havilland Mosquito.
Jednak tylko jedna trzecia tych żądań została zaspokojona.
W
okresie najintensywniejszych działań bojowych lotnictwa
strategicznego, Bomber Command dysponowało 1350
czterosilnikowymi bombowcami i kilkoma związkami taktycznymi
bombowców szybkich (samoloty Mosquito
w wersji bombowej B).
Konieczność
zapewnienia bezpieczeństwa Wyspom Brytyjskim, oraz zobowiązania
sojusznicze w zakresie wspólnej walki z hitlerowskimi Niemcami,
skłoniły Brytyjczyków do zrewidowania zasad użycia lotnictwa
strategicznego i stopniowego przejścia od sporadycznych nalotów
na przypadkowe obiekty – do wykonywania planowych uderzeń
bombowych na poszczególne okręgi przemysłowe Trzeciej Rzeszy.
Konkretne
zadania dla lotnictwa bombowego zostały sformułowane w
dyrektywie Sztabu Sił Powietrznych Wielkiej Brytanii z 14
lutego 1942 r. W myśl tej dyrektywy, lotnictwo strategiczne miało
wykonywać systematyczne uderzenia na rafinerie ropy naftowej,
zakłady przemysłu lotniczego, fabryki łożysk kulkowych i
stocznie, w których budowano okręty podwodne. Pomyślna
realizacja tych zadań wymagała odpowiednich sił lotnictwa, które
wiosną 1942 r. znajdowało się w fazie modernizacji
technicznej i reorganizacji.
Ponieważ
w ciągu lata i jesieni 1942r. nie udało się zwiększyć
liczby samolotów, do bombardowania miast niemieckich używano
samolotów z innych dowództw RAF (np. Coastal Command(4)
czy Army Co-Operation Command(5)).
Do realizacji zadań
nakreślonych w tzw. dyrektywie lutowej, brytyjskie lotnictwo
bombowe przystąpiło w marcu 1942 r. W pierwszej kolejności
miało ono zaatakować wyznaczone miasta w Zagłębiu Ruhry. Równocześnie
bombardowaniami objęto inne ważne ośrodki gospodarcze
Niemiec.
Dyrektywy co do ogólnej
polityki bombardowania strategicznego w poszczególnych okresach
wojny ustalano na konferencjach, w których brali udział
prezydent USA, premier Wielkiej Brytanii, oraz szefowie połączonych
sztabów. Na konferencji w Casablance, odbytej miedzy 14 a 23
stycznia 1943 r. zostały określone zasady bombardowań
strategicznych obszaru Niemiec. Cel użycia anglo – amerykańskich
strategicznych sił powietrznych został sformułowany w sposób
następujący: „Zniszczenie i zmuszenie niemieckiego przemysłu
wojennego do zmiany dyslokacji; dezorganizacja systemu
ekonomicznego oraz osłabienie morale narodu niemieckiego do
takiego stopnia, aby utracił on zdolność stawiania zbrojnego
oporu”(6). Ustalono wówczas następującą
hierarchię ważności obiektów ataku:
a)
niemiecka flota podwodna
b)
niemiecki przemysł lotniczy
c)
materiały pędne
d)
inne obiekty przemysłu wojennego (7)
Lista tych zadań stanowiła tylko główne wytyczne. W trakcie
działań była korygowana, co przyczyniało się do wzrostu
skuteczności bombardowań strategicznych. Brytyjczycy byli
zwolennikami bombardowań powierzchniowych, wykonywanych w nocy,
przy użyciu dużej liczby bomb o małych wagomiarach. Koncepcja
ta wpływała ujemnie na morale ludności nieprzyjaciela (nękanie
w okresie nocy oraz redukowanie wydajności pracy nocnych zmian
robotników w zakładach przemysłowych).
W ciągu
1942 r. celem bombardowań brytyjskiego lotnictwa strategicznego
były duże miasta położone w Niemczech i krajach okupowanych:
Hamburg, Brema, Kilonia, Rouen, Kolonia, Essen, Düsseldorf,
Warnemünde, Wilhemshaven, Oslo i niektóre ośrodki przemysłowe,
porty oraz bazy morskie i lotnicze.
Na początku
lutego 1943 r. Bomber Command rozpoczęło ofensywę powietrzną
na obiekty przemysłowe Zagłębia Ruhry. Bombardowano również
zapory wodne(8), zakłady niemieckiego przemysłu łożysk
tocznych (Schweinfurt), a także obiekty komunikacyjne. Ich
dezorganizacja miała bowiem kluczowe znaczenie. Na skutek
bombardowań linie komunikacyjne w zachodnich Niemczech zostały
sparaliżowane właściwie już w 1944 r.. Skuteczne były również
uderzenia na fabryki paliwa syntetycznego – do lipca 1944 r.
zostały uszkodzone wszystkie większe zakłady takie paliwo
produkujące.
Od drugiej
połowy 1944 r. dość intensywnie bombardowano miasta na
terenie Trzeciej Rzeszy. Wiele z nich legło w gruzach
(Kolonia). W 1945 r. bombardowano przede wszystkim Hamburg,
Berlin, Monachium, Frankfurt, Bremę, Lipsk, Drezno, a także
regularnie Zagłębie Ruhry. W końcowym okresie wojny RAF
skupiał się głównie na bombardowaniu węzłów kolejowych (Essen,
Dortmund). Osiągnięto również znaczne sukcesy w niszczeniu
niemieckich zapasów benzyny.
Skuteczność
ofensywy lotniczej coraz bardziej pogłębiała też kryzys
niemieckiego transportu i innych dziedzin gospodarki związanych
z prowadzeniem wojny. Niemcy napotykali coraz większe trudności
w przerzucaniu odwodów i zaopatrzenia pomiędzy frontami, równocześnie
brak paliwa stwarzał ich oddziałom dodatkowe trudności.
Skutki bombardowań odczuwała również Luftwaffe, która ze
względu na brak paliwa musiała radykalnie ograniczyć
szkolenie nowych pilotów. Od stycznia do kwietnia 1945 r. większą
część nalotów kierowano na Berlin.
2.
Konstrukcja nalotów bombowych
Kluczem do przeprowadzenia skutecznego nalotu, była jego
odpowiednia konstrukcja, gwarantująca bezbłędne i dokładne
wykonanie zadania. Strumień ciężkich bombowców nie mógł
zbyt energicznie manewrować, w szczególności na końcowym
odcinku przed osiągnięciem celu, na drodze bojowej. Dlatego
rzeczą niezmiernie ważną było precyzyjne oznakowanie
widocznymi z daleka światłami sygnalizacyjnymi obiektu
uderzenia(9). Realizację tego zadania powierzano załogom
tzw. „pathfinderów” (wytyczających ścieżkę).
Podczas
wypraw bombowych kwestia oświetlenia celu i prowadzenia
formacji nabierała dużego znaczenia. Utworzono w tym celu
specjalne formacje oświetleniowe, które zapewniały grupom
uderzeniowym dogodne warunki atakowania w nocy. Sformowano
dywizjony, a następnie Grupę Bombową przeznaczoną do tego
typu zadań. Była nią 8 Grupa Dowództwa Lotnictwa Bombowego
„Pathfinder Force”(10).
Pathfindery używały systemów radarowych do odnajdywania i
identyfikacji celu. Jednym z nich był system H2S
– radiolokacyjny system nawigacji i identyfikacji celu. Pracujący
na fali decymetrowej (10 cm) został użyty po raz pierwszy w
nocy z 30 na 31 stycznia 1942 r. podczas nalotu na Hamburg. Wkrótce
sporządzono specjalne mapy celów, na których przedstawiano
ich kształt zgodnie z obrazem radarowym. Urządzenie było ciągle
udoskonalane – w listopadzie 1943 r. wprowadzono poprawioną
wersję – H2S Mk III.(11)
System ten sprawdzał się jednak głównie w przypadku celów o
dużej powierzchni.

Rys.1.
Zasada działania urządzenia radarowego H2S
Dokładniejszym systemem naprowadzania samolotów bombowych było
urządzenie radiotechniczne o nazwie Gee.
Składało się z
trzech radiolatarni naziemnych, jednej głównej (master) i dwóch
podległych (slaves), oddalonych od siebie o ok.160 km. Stacje
nadawały impulsowo na częstotliwości 30 MHz (później podwyższonej
do 80 MHz). Sygnał stacji głównej (A), wyzwalał nadawanie
stacji podległych. Stacja B odpowiadała pojedynczym impulsem,
natomiast trzecia (D) – impulsem podwójnym. Nawigator
obserwował impulsy stacji na ekranie oscyloskopu. Odbiornik Gee
był instalowany na pokładzie samolotu. Zasięg urządzenia
wynosił 400 km, dokładność na 1,6 do 3 km w odległości rzędu
300 Nm(12). Gee
zwiększył
ponadto bezpieczeństwo samolotów podczas powrotów z akcji i
podczas podchodzenia do lądowania. Do ostatecznego
naprowadzania na cel używano precyzyjnego systemu Oboe.
Założeniem
Oboe (Observer
Bombing Over Enemy)
była możliwość bombardowania obiektów przemysłowych w Zagłębiu
Ruhry przy ograniczonej widoczności z dokładnością rzędu
dziesiątek metrów. System był kombinacją dwóch radiolatarni
odległościowych, połączonych ze sobą kablem(13).
Pierwsza z nich, zwana Cat,
mieściła się w Trimmingham (Norfolk). Emitowała ona sygnał
umożliwiający samolotowi prowadzącemu lot po łuku, w stałej
od niej odległości. Parametry sygnału dobierano tak, żeby łuk
przechodził dokładnie
przez
cel. Druga stacja, Mouse
w
Walter w hrabstwie Kent, działała na zasadzie odzewowej –
jej impulsy były odbierane przez urządzenie pokładowe, a następnie
retransmitowane z powrotem. Na podstawie czasu między nadaniem
sygnału a odebraniem odzewu, operator systemu określał dokładną
odległość do samolotu. Położenie celu na łuku, wyznaczanym
przez Cat,
było jednoznacznie określone przez odległość od Mouse.
Gdy odległość do samolotu odpowiadała położeniu celu,
operator wysyłał sygnał zrzutu bomb(14).

Rys.2 Schemat systemu naprowadzania Oboe
Po namierzeniu celu pathfindery wyodrębniały go, zrzucając
specjalne markery świetlne. Pierwsza technika oznaczania była
znana jako „Parramatta”. Oznaczniki celu (TI – target
indicators) uwalniały samoloty używające systemu H2S
lub
Oboe.
Później obiekt był w precyzyjnie identyfikowany przez następną
grupę maszyn, tzw. „backers up”, zrzucającą zielone
flary. Na takie oznaczenia kierował się dopiero główny
strumień nalotu. Sposób ten był używany wyłącznie wobec dużych
obiektów.

Rys.3
Oznaczanie celu metodą „Parramatta”
Drugą metodę, znaną jako „Newhaven”, stosowano do
precyzyjnego oznaczania małych celów. Najpierw samolot oświetlał
flarami rejon bombardowania, następnie po identyfikacji
obiektu, druga maszyna zrzucała TI, używając celownika
bombowego Mk XIV.

Rys.4
Oznaczanie celu metodą „Newhaven”
W
przypadku gdy cel pokrywały chmury lub zasłona dymna,
stosowano metodę o nazwie „Wanganui”. Pathfindery
rozpoznawały teren za pomocą H2S lub
Oboe,
następnie zrzucały wskaźniki celów podwieszone pod
spadochronami, które naprowadzały główne siły na cel ataku.

Rys.5
Oznaczanie celu metodą „Wanganui”
Kiedy Pathfindery używały tylko systemu Oboe,
przed nazwą metody dodawano słowo „Musical” (np. Musical
Parramatta). Oznaczniki celu mogły być czerwone, żółte lub
zielone – były wyszczególniane przed każdą misja do
identyfikacji głównych i drugorzędnych celów.
Po
pathfinderach nadlatywały samoloty wspierające („supporters”),
które bombami burzącymi zmniejszały zagrożenie ze strony osłaniających
obiekt baterii dział przeciwlotniczych. Skrajne bombowce atakującej
grupy w określonych odstępach czasu zrzucały świetlne
markery koloru żółtego, tworząc swego rodzaju korytarz
dolotu do celu(15).
Wyznaczone
wcześniej samoloty zrzucały również wstęgi metalizowanego
papieru, zakłócając w ten sposób pracę kierowanych radarem
reflektorów i dział przeciwlotniczych. System ten nosił nazwę
Window
(okno)(16).
Czasami stosowano również
taktykę bombardowania „na czas i odległość”. Jej podstawą
była pewna liczba łatwo widocznych punktów na ziemi podczas
dolotu do celu i na linii prostej do niego. Metoda ta wymagała
bardzo ścisłej współpracy pomiędzy bombardierem (obserwującym
pionowo ziemię za pomocą celownika), nawigatorem i pilotem.
Bombardier naprowadzał pilota na pierwszy punkt orientacyjny,
przekazując dokładny moment przelotu samolotu nad nim. Następnie
podawał dalsze informacje w ten sposób, aby pilot mógł
skierować się idealnie na następny punkt. W ten sposób
odczyt na busoli wskazywał właściwy kurs (uwzględniający
poprawkę na wiatr), pod którym samolot skierowany był prosto
na cel. Podczas przelotu nad drugim punktem orientacyjnym znów
odnotowywano dokładne wskazania. Okres przelotu pomiędzy dwoma
punktami był wykorzystywany przez nawigatora do obliczenia właściwego
czasu dla kursu bojowego od trzeciego punktu kontrolnego do
celu. Wskaźniki świetlne nie były potrzebne, obiekt mógł być
bombardowany przez chmury, mgły lub zasłony dymne tak długo,
jak długo były widoczne punkty pomocnicze(17).
Poszczególne
bombowce podchodziły do celu na ściśle wyznaczonej wysokości,
zrzucały ładunek i odchodziły na trasę powrotną, stopniowo
zmniejszając wysokość do określonej w zadaniu. Początkowo z
uwagi na warunki nocne, brak widzialności obiektu uderzenia i
dużą liczbę samolotów biorących udział w nalotach,
niszczono cele rozmiarowo duże, liniowe lub powierzchniowe.
Sytuacja zmieniła się dopiero po wprowadzeniu na wyposażenie
jednostek brytyjskich urządzeń radarowych, umożliwiających
precyzyjniejsze bombardowania(18).
3.
Taktyka realizacji nalotów
Nocne
naloty
Royal Air Force były dokładnie planowane. Końcowym efektem
planowania bombardowania, był harmonogram ustalający dokładny
czas osiągnięcia celu przez samoloty naprowadzające, oświetlające
i główne siły bombowców. W terminie ustalonym przez
harmonogram samoloty startowały jednocześnie z wielu lotnisk,
leciały wyznaczonymi trasami – korzystając z kontrolnych
punktów orientacyjnych i na podstawie obliczonego czasu lotu, włączały
się stopniowo do grupy bombowców. Następnie każda załoga
wykonywała swoje zadanie samodzielnie.
O satysfakcjonujących
wynikach bombardowań nocnych decydowała precyzja dotarcia do
wyznaczonych do zniszczenia obiektów i racjonalna realizacja
taktyki nalotu. Poszczególne bombowce ułożone w swego rodzaju
strumień musiały być uodpornione na ataki nocnych myśliwców
i ogień niemieckiej artylerii przeciwlotniczej. Z uwagi na wciąż
rosnącą liczbę samolotów biorących udział w nalotach
problemem o zasadniczym znaczeniu było bezbłędne, bez większych
manewrów kierunkiem, wyjście na planowany do zniszczenia
obiekt(19).
Aby nalot bombowy
przyniósł spodziewany skutek, musiał być odpowiednio
zaplanowany i przeprowadzony. Na efektywność całej wyprawy składało
się bowiem mnóstwo czynników, które decydowały o jej
finalnym wyniku.
Podstawową rzeczą
było dokładnie rozpoznanie celu, a także wyznaczenie poszczególnych
obiektów bombardowania (głównych i zapasowych). Ustalano również
jakie typy samolotów będą brały udział w operacji. Datę
ataku planowano głównie na podstawie prognoz
meteorologicznych, ponieważ w działaniach nocnych istotną
sprawą była widoczność – w czasie lotu musiał panować
odpowiednio długi okres ciemności pomiędzy zmierzchem a świtem.
Punkty celowania
wyznaczane były ze sporządzonego planu obiektu. W klasycznym
nalocie RAF brało udział najczęściej pięć Grup Bombowych (Bomber
Group), oraz grupa pathfinderów. Poszczególne grupy bombowe były
uzbrojone w ładunki różnego typu. W związku z tym ich
kolejność docierania nad cel była ustalana optymalnie tak,
aby spowodować możliwie jak największe straty. Rozkład środków
bojowych mógł wyglądać w sposób następujący:(20)
-
75
procent ogólnej liczby sprawnych samolotów typu Lancaster
było
załadowanych w 100 procentach bombami HE
(bomba burząca) według następującego klucza:
a)
25 procent ogólnego ładunku bomb HE
stanowiły bomby 1825 kg – HC
(bomba
burząca o dużej sile wybuchu)(21),
b)
75 procent ogólnego ładunku bomb stanowiły bomby 456 kg – MC
(bomba
burząca o średniej sile wybuchu) lub GP
(bomba
ogólnego stosowania) i 228 kg – MC,
c)
pozostałe 25 procent samolotów typu Lancaster
załadowanych było najbardziej
ekonomicznymi bombami zapalającymi(22).
-
75 procent ogólnej liczby samolotów Stirling
i Halifax
było
załadowanych maksymalną liczbą bomb HE
– przede wszystkim bomb HC,
oraz bombami 456 kg i 228 kg MC
i GP.
Pozostałe 25 procent samolotów było załadowanych bombami
zapalającymi(23).
Oczywiście odpowiednio ustawiano zapalniki poszczególnych bomb
– wyposażone w mechanizm czasowy mogły siać zniszczenie po
zakończeniu nalotu, a także utrudniać akcję ratunkową.
Trasa lotu wyznaczana była z reguły nad rejonami o
najmniejszym zagęszczeniu środków obrony przeciwlotniczej i
nocnych myśliwców Luftwaffe, jednak z uwagi na zużycie paliwa
i okres trwania ciemności nocnych, nie zawsze udawało się
uniknąć przelotu nad silniej bronionymi obszarami.
W początkowym okresie ofensywy bombowej, samoloty Bomber
Command w drodze do celu leciały dowolnie rozrzucone na
potencjalnie dużej przestrzeni. Taka taktyka powodowała duże
straty wśród załóg, ponieważ samotny bombowiec osiągając
strefę działania artylerii, reflektorów przeciwlotniczych i
nocnych myśliwców Luftwaffe stawał się dosyć łatwym celem.
Wkrótce dowództwo zorientowało się w niedogodnościach tego
systemu i wprowadzono nowy sposób dolotu do obiektu uderzenia.
Polegał on na tym, że samoloty podczas lotu tworzyły swego
rodzaju strumień(24). Każdy bombowiec miał ściśle
określony czas startu, pozwalający mu osiągnąć punkt zbiórki
(predetermined point) w wyznaczonym wcześniej miejscu i na
odpowiedniej wysokości. Po raz pierwszy taki system został użyty
w czasie nalotu na Lubekę
29 marca 1942 r.(25).
Po przekroczeniu nieprzyjacielskiego brzegu, strumień samolotów
rozciągał się na przestrzeni ponad stu kilometrów i posiadał
głębokość około 1200 metrów. Jego wielkość powodowała,
że niemiecka obrona przeciwlotnicza była zaskakiwana liczbą
szybko przelatujących samolotów – jej działanie było wtedy
chaotyczne i mniej efektywne. Poza tym strzelcy pokładowi
otrzymywali kategoryczny zakaz otwierania ognia, dopóki nie
zostaną zaatakowani przez myśliwiec wroga – chodziło tutaj
o pozostanie niezauważonym możliwie jak najdłużej. W
przypadku ataku, najlepszą obroną był tzw. „corkscrew
manoeuver”(26) – utrudniało to skuteczne
celowanie do bombowca(27).
Kiedy Niemcy wprowadzali do użytku coraz lepsze urządzenia
radarowe, pozwalające odpowiednio wcześnie wykryć falę
samolotów RAF i dotrzeć na jej wysokość przelotową, w
konstrukcji nalotu bombowego pojawił się jeszcze jeden
element. Były to samoloty wysyłane specjalnie po to, aby odciągnąć
uwagę od głównej formacji bombowej. Do tego celu używano
przede wszystkim szybkich samolotów typu Mosquito lub
Beaufighter, które dzięki swoim osiągom (pułap i prędkość)
były dobrze chronione przed działaniem niemieckich środków
obrony przeciwlotniczej, a także myśliwców nocnych.
Działania takie w żargonie lotniczym nosiły nazwę „spoof-raids”
i po raz pierwszy zostały zastosowane w większej skali wraz z
rozpoczęciem ofensywy lotniczej na Berlin, w sierpniu 1943 r.
Samoloty
wyznaczone do tego zadania kierowały się w stronę celu przed,
lub równocześnie z głównym strumieniem bombowców. Po
wykryciu ich pozycji utrzymywały stały kierunek lotu, aż do
czasu, gdy w powietrze zostały poderwane myśliwce. Następnie
zawracały na macierzyste lotniska, absorbując działania
Luftwaffe.

Samolot
De Havilland DH 98 Mosquito
Od
1942 r. w niektórych „spoof-raids” wykorzystywano także
bombowe wersje samolotu Mosquito,
kierując dla odwrócenia uwagi nad pozorowane cele. Uzbrajano
je zwykle w 500-kilogramowe bomby, wskaźnik celu oraz pakunki z
taśmą przeciwradiolokacyjną. Każdy z załadowanych środków
walki był bowiem
zapowiedzią ciężkiego nalotu(28).
Przypisy:
-
Cz.Krzemiński,
Bomby nad Europą,
[w:] Druga Wojna Światowa,
Warszawa 1989, s.20.
-
Tamże.
-
W
tym okresie brytyjskie lotnictwo bombowe liczyło zaledwie
około 400 sprawnych samolotów, w tym 69 ciężkich bombowców.
Samoloty te były w dużej liczbie konstrukcjami przestarzałymi
(np. Armstrong
Whitworth Whitley).
-
Dowództwo
Lotnictwa Obrony Wybrzeża.
-
Dowództwo
Lotnictwa Współpracy z Armią.
-
Cz.Krzemiński,
Wojna powietrzna w
Europie 1939-1945, Warszawa 1983, s.303.
-
Tamże.
-
Nalot
w nocy z 16 na 17 maja 1943 r. na zapory na rzekach Möhne,
Eder i Spore, które spełniały ważną rolę w systemie
zaopatrywania w wodę Zagłębia Ruhry i znacznej części
Westfalii.
-
J.Gotowała,
Zarys historii
lotnictwa, wyd. AON, Warszawa 2004, s.175.
-
Jej
organizatorem był Air Marshall Donald C. Bennet. Po raz
pierwszy pathfindery zostały użyte w nocy 19 sierpnia 1942
r. podczas nalotu na stocznię w Flensburgu,
przeprowadzonego siłami 300 bombowców.
-
Niemcy
zakłócali urządzenia H2S
za pomocą potężnej stacji Roederich.
Bywały także namierzane przez niemieckie myśliwce,
ponieważ emitowały sygnał.
-
System
Gee zakłócano
nadajnikiem o modulowanym natężeniu zakłócania. W
rezultacie jego zasięg zmniejszał się do 160 km. Użyty
po raz pierwszy podczas nalotu na Essen z 8 na 9 marca 1942
r.
-
Radiolatarnie,
pracujące na częstotliwości 220 MHz, były
zsynchronizowane przy pomocy linii przewodowej.
-
Dokładność
wyznaczania położenia była rzędu 60m, co przewyższało
dokładność przedwojennych pomiarów geodezyjnych. Zasięg
sygnałów dochodził do 480 km. Para naziemnych stacji
nadawczych mogła prowadzić w ciągu godziny zaledwie sześć
samolotów. Wkrótce zbudowano
więc drugą parę stacji, a w 1943 r. trzecią.
-
J.Gotowała,
dz.cyt, s.175.
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
|